Pod koniec zeszłego roku przydomowy zwierzyniec u rodziców samoistnie zwiększył się do dwóch sztuk. Oprócz pokazywanego już wcześniej na blogu psa Atosa pojawił się też kot. Jeszcze nie dostał jeszcze swojego imienia, ale ma już swoją miskę, akceptację domowników i miejsce w stadzie. Do tego wprowadził się do psiej budy. Jaka jest opinia Atosa na ten temat trudno stwierdzić, ale pozwala współlokatorowi zajmować 3/4 miejsca, a sam śpi w kąciku przy wejściu. Dziś świeżutkie, prawie ciepłe zdjęcia z sobotniej wizyty.
Psie smuteczki
Kot wprawdzie łazi po kocich "knajpach" i wraca pokiereszowany, ale szybko nauczył się o jakiej porze pojawia się zawartość w misce, więc wyraźnie z każdym dniem poprawia się jego wygląd. Do tego jak na przybłędę jest bardzo przymilasty i głośno domaga się pieszczot.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz